Kota uwielbia tam przesiadywać, zwłaszcza że schron szeleści, a do tego można łbem przebić ścianę :)
piątek, 28 stycznia 2011
Schron
Pamiętacie posta sprzed kilku dni, w którym zamieściłam zdjęcie lampy zniszczonej przez kota? Stelaż posłużył nam do zrobienia innej lampy, natomiast papierowy klosz położyliśmy w przedpokoju w celu wyrzucenia. Jak się okazało - Moka miała inne plany :)
Kota uwielbia tam przesiadywać, zwłaszcza że schron szeleści, a do tego można łbem przebić ścianę :)
Kota uwielbia tam przesiadywać, zwłaszcza że schron szeleści, a do tego można łbem przebić ścianę :)
czwartek, 27 stycznia 2011
Muffinki
Wczoraj udało mi się nareszcie skończyć sweterek, niestety jeszcze nie mam zdjęć, ale spróbuję nadrobić w najbliższym czasie.
Tymczasem pochwalę się moim ostatnim wypiekiem - mufinkami czekoladowymi. Niestety z braku czasu i dobrego przepisu użyłam gotowej mąki z proszkiem, ale efekt był zadowalający :)

A następnym razem coś bardziej ambitnego będzie :)
Tymczasem pochwalę się moim ostatnim wypiekiem - mufinkami czekoladowymi. Niestety z braku czasu i dobrego przepisu użyłam gotowej mąki z proszkiem, ale efekt był zadowalający :)
A następnym razem coś bardziej ambitnego będzie :)
środa, 26 stycznia 2011
Moka
Miłością do kotów pałam od dawna. W domu rodzinnym kot był zawsze co najmniej jeden, a z każdej podróży przywożę sobie figurkę kotka, mam już całkiem sporą kolekcję :)
M. za to bardziej przepada za psami, niestety chwilowo nie posiadamy warunków do trzymania psa którego byśmy chcieli. Dlatego, w ramach kompromisu, przygarnęliśmy kota o "psim" charakterze - tajskiego.
Kot o kolorze cappuccino zawitał do nas w kwietniu 2010. Pierwszy tydzień był bardzo stresujący, Kota mało jadła, karmiliśmy ją zmielonym kurczakiem przez strzykawkę (bez igły oczywiście :)






Moka codziennie nas rozśmiesza, chociaż zdarza jej się nabroić, no i lubi używać swoich pazurków. Oj, charakterek to ona ma, daje się głaskać tylko kiedy ma na to ochotę, za to w nocy włazi mi na głowę i mruczy :) Myślę, że będzie częstym gościem na zdjęciowej części bloga.
M. za to bardziej przepada za psami, niestety chwilowo nie posiadamy warunków do trzymania psa którego byśmy chcieli. Dlatego, w ramach kompromisu, przygarnęliśmy kota o "psim" charakterze - tajskiego.
Kot o kolorze cappuccino zawitał do nas w kwietniu 2010. Pierwszy tydzień był bardzo stresujący, Kota mało jadła, karmiliśmy ją zmielonym kurczakiem przez strzykawkę (bez igły oczywiście :)
Moka codziennie nas rozśmiesza, chociaż zdarza jej się nabroić, no i lubi używać swoich pazurków. Oj, charakterek to ona ma, daje się głaskać tylko kiedy ma na to ochotę, za to w nocy włazi mi na głowę i mruczy :) Myślę, że będzie częstym gościem na zdjęciowej części bloga.
wtorek, 25 stycznia 2011
Słaby styczeń...
Jakiś taki kiepski styczeń w tym roku. Zaczęło się od problemów ze zdrowiem mojej mamy, w tym tygodniu ma badania, może wyjaśni się w końcu o co chodzi. Martwię się o nią bardzo, bo przez ból czasami nie może chodzić, a tabletki mało działają.
Poza tym M. miał mieć wyjazd służbowy na trzy miesiące na początku lutego. Jest prawie koniec stycznia a nadal nic nie jest ustalone, nie wiadomo czy i kiedy ma lecieć. Trwa więc takie trochę zawieszenie, nie wiemy czy coś planować ani jak planować i czy M. będzie miał co robić w lutym :/
Do tego dentysta uraczył mnie ostatnio informacją, że czeka mnie wyrwanie dwóch ósemek i zupełnie nie wiem jak się na to psychicznie przygotować. Ciągle za mną teraz chodzi wizja wielkich kleszczy do wyrywania. Ech, nie cierpię dentystów...
Z rzeczy błahych, okazało się, że likwidują parking, na którym do tej pory trzymałam autko więc muszę szukać czegoś nowego a w okolicy z tym słabo.
Mam nadzieję, że wszystko się poukłada i wszystkie problemy da się rozwiązać.
Jakaś mnie taka beznadziejna depresja dopadła, nic mi się nie chce i ogólnie słabo tak.
Za to, żeby nie było tak pesymistycznie, skończyłam już prawie sweterek, jak tylko zrobię zdjęcia to się podzielę :) I w weekend upiekłam pierwsze w życiu tarty, wyszły smaczne i bez ofiar w ludziach :)
Niech będzie już wiosna i więcej słońca...
Poza tym M. miał mieć wyjazd służbowy na trzy miesiące na początku lutego. Jest prawie koniec stycznia a nadal nic nie jest ustalone, nie wiadomo czy i kiedy ma lecieć. Trwa więc takie trochę zawieszenie, nie wiemy czy coś planować ani jak planować i czy M. będzie miał co robić w lutym :/
Do tego dentysta uraczył mnie ostatnio informacją, że czeka mnie wyrwanie dwóch ósemek i zupełnie nie wiem jak się na to psychicznie przygotować. Ciągle za mną teraz chodzi wizja wielkich kleszczy do wyrywania. Ech, nie cierpię dentystów...
Z rzeczy błahych, okazało się, że likwidują parking, na którym do tej pory trzymałam autko więc muszę szukać czegoś nowego a w okolicy z tym słabo.
Mam nadzieję, że wszystko się poukłada i wszystkie problemy da się rozwiązać.
Jakaś mnie taka beznadziejna depresja dopadła, nic mi się nie chce i ogólnie słabo tak.
Za to, żeby nie było tak pesymistycznie, skończyłam już prawie sweterek, jak tylko zrobię zdjęcia to się podzielę :) I w weekend upiekłam pierwsze w życiu tarty, wyszły smaczne i bez ofiar w ludziach :)
Niech będzie już wiosna i więcej słońca...
piątek, 21 stycznia 2011
Urodziny M.
Mój M. ma dziś urodziny. W związku z tym parę minut po północy dostał buziaka, życzenia oraz prezent:
Zabawka super, chociaż takie to delikatne że mam wrażenie że przy którymś lądowaniu niewiele z helikoptera zostanie. Ale póki co polataliśmy trochę :)
A teraz właśnie M. mnie powiadomił, że podczas ładowania helikopter sam się włączył i trochę przestraszył naszego kota (śmigło jest dość głośne i do tego wieje mocno), który przebiegł przez lampę:
Zabawka super, chociaż takie to delikatne że mam wrażenie że przy którymś lądowaniu niewiele z helikoptera zostanie. Ale póki co polataliśmy trochę :)
A teraz właśnie M. mnie powiadomił, że podczas ładowania helikopter sam się włączył i trochę przestraszył naszego kota (śmigło jest dość głośne i do tego wieje mocno), który przebiegł przez lampę:
W najbliższym czasie czeka nas więc jeszcze wycieczka po nową lampę :)
A z dalszych planów na dziś mamy dentystę :/, a potem urodzinową kolację :) Jeszcze tylko trzeba przetrwać w pracy...
czwartek, 20 stycznia 2011
środa, 19 stycznia 2011
Archiwalnie :)
Dzisiaj czas na chwalenie się bułeczkami własnoręcznie wykonanymi na pewne sobotnie śniadanie :)
Przepis znaleziony na blogu atina_bc, z którego zresztą czerpię wiele inspiracji. Jest tam nawet instrukcja jak te bułeczki pozawijać. Mnie nie wyszło tak ładnie jak autorce, ale smaczne były bardzo :)
Przepis znaleziony na blogu atina_bc, z którego zresztą czerpię wiele inspiracji. Jest tam nawet instrukcja jak te bułeczki pozawijać. Mnie nie wyszło tak ładnie jak autorce, ale smaczne były bardzo :)
poniedziałek, 17 stycznia 2011
Po weekendzie
Weekend spędzony raczej leniwie, ale tak miało być :)
W sobotę wstałam z dziwnym bólem, nie wiem czy bardziej kręgosłupa czy nerek :/ Na szczęście w miarę szybko mi przeszło, zjedliśmy śniadanie i wyruszyliśmy na basen. Potem obiad, kawa i drobne zakupy.
W niedzielę mieliśmy jechać na giełdę zoologiczną, kupić jedzenie naszej Kocie, ale nie udało nam się wstać :) Więc po obiedzie pojechałam w odwiedziny do mojej koleżanki, byłej sąsiadki, której córcia właśnie skończyła roczek. Pobawiłam się z małą, pogadałam z Olą i czas upłynął bardzo miło.
A wieczorem obejrzeliśmy film, "Mr. Nobody", czyli co by było gdybyśmy mogli podejmować decyzje wiedząc jakie są konsekwencje każdego naszego wyboru. Film dosyć zakręcony i chwilami się gubiliśmy ale ogólnie oceniam go dobrze. A przy okazji, jako że nie mam grubej igły i w związku z tym nie mogę skończyć sweterka, zabrałam się za tworzenie poszewki na poduszkę z zielonej włóczki która przyszła do mnie niedawno :)
A tutaj próbka:
Miłego tygodnia życzę :)
W sobotę wstałam z dziwnym bólem, nie wiem czy bardziej kręgosłupa czy nerek :/ Na szczęście w miarę szybko mi przeszło, zjedliśmy śniadanie i wyruszyliśmy na basen. Potem obiad, kawa i drobne zakupy.
W niedzielę mieliśmy jechać na giełdę zoologiczną, kupić jedzenie naszej Kocie, ale nie udało nam się wstać :) Więc po obiedzie pojechałam w odwiedziny do mojej koleżanki, byłej sąsiadki, której córcia właśnie skończyła roczek. Pobawiłam się z małą, pogadałam z Olą i czas upłynął bardzo miło.
A wieczorem obejrzeliśmy film, "Mr. Nobody", czyli co by było gdybyśmy mogli podejmować decyzje wiedząc jakie są konsekwencje każdego naszego wyboru. Film dosyć zakręcony i chwilami się gubiliśmy ale ogólnie oceniam go dobrze. A przy okazji, jako że nie mam grubej igły i w związku z tym nie mogę skończyć sweterka, zabrałam się za tworzenie poszewki na poduszkę z zielonej włóczki która przyszła do mnie niedawno :)
A tutaj próbka:
Miłego tygodnia życzę :)
środa, 12 stycznia 2011
Prawie weekend
Zaszalałam i wzięłam sobie urlop na jutro :)
Zamierzam się wyspać, a potem zabieram mamę do Ikei, więc zapowiada się miły dzień.
Natomiast w piątek mam szkolenie więc w sumie to już prawie weekend :)
Mój sweterek obecnie dziergany na drutach też prawie gotowy, więc pochwalę się w najbliższym czasie. Do tego przyszła nowa włóczka więc będę mogła zacząć następny projekt.
Miłego wieczoru Wam życzę!
Zamierzam się wyspać, a potem zabieram mamę do Ikei, więc zapowiada się miły dzień.
Natomiast w piątek mam szkolenie więc w sumie to już prawie weekend :)
Mój sweterek obecnie dziergany na drutach też prawie gotowy, więc pochwalę się w najbliższym czasie. Do tego przyszła nowa włóczka więc będę mogła zacząć następny projekt.
Miłego wieczoru Wam życzę!
poniedziałek, 10 stycznia 2011
...
Dzisiaj jeden z tych dni, kiedy szczególnie czuję, że jestem kobietą... Dlatego od rana w pracy walczę z ochotą powrotu do domu pod ciepły koc. Niestety muszę trwać na posterunku, a do tego wieczorem idziemy na urodziny do Teściowej. Piję więc herbatę za herbatą i staram się wytrwać. Oby do jutra :)
piątek, 7 stycznia 2011
Czytanie powierzchowne
Od jakiegoś czasu uczęszczam sobie na spotkania małego kółka literackiego. Idea jest taka, że spotykamy się raz na miesiąc i omawiamy książkę, która była "zadana". I po wczorajszym spotkaniu nasunęła mi się dołująca refleksja.
Otóż jestem nałogową "czytaczką". Od niepamiętnych czasów, zawsze mam zaczętą jakąś książkę, moja mama zawsze marudziła, że nie robię nic oprócz czytania :) Przeczytałam więc w swoim życiu wiele książek, ale jak się okazuje robiłam to bardzo powierzchownie. Rzadko kiedy pamiętam o czym była książka przeczytana kilka miesięcy wcześniej, nie umiem też za bardzo rozmawiać o tym, co przeczytałam. Zatapiam się zawsze w dzieje bohaterów, przeżywam wszystko, ale jakoś tak nie analizuję tego dogłębnie. Efektem jest więc to, że w gronie dziewczyn wywodzących się z humanistycznych kierunków (ja mam raczej ścisły umysł) wypadam blado i mało się odzywam :/
I teraz nie wiem - może powinnam robić notatki podczas czytania? Czytać mniej, ale bardziej dokładnie? Z kółka literackiego na pewno nie zrezygnuję i już zabieram się za pozycję na ten miesiąc. Może chociaż będę zaznaczać ważniejsze fragmenty, żeby móc do nich później wrócić :)
Otóż jestem nałogową "czytaczką". Od niepamiętnych czasów, zawsze mam zaczętą jakąś książkę, moja mama zawsze marudziła, że nie robię nic oprócz czytania :) Przeczytałam więc w swoim życiu wiele książek, ale jak się okazuje robiłam to bardzo powierzchownie. Rzadko kiedy pamiętam o czym była książka przeczytana kilka miesięcy wcześniej, nie umiem też za bardzo rozmawiać o tym, co przeczytałam. Zatapiam się zawsze w dzieje bohaterów, przeżywam wszystko, ale jakoś tak nie analizuję tego dogłębnie. Efektem jest więc to, że w gronie dziewczyn wywodzących się z humanistycznych kierunków (ja mam raczej ścisły umysł) wypadam blado i mało się odzywam :/
I teraz nie wiem - może powinnam robić notatki podczas czytania? Czytać mniej, ale bardziej dokładnie? Z kółka literackiego na pewno nie zrezygnuję i już zabieram się za pozycję na ten miesiąc. Może chociaż będę zaznaczać ważniejsze fragmenty, żeby móc do nich później wrócić :)
środa, 5 stycznia 2011
Archiwalnie :)
Dzisiaj będzie pierwszy post z serii kuchennej. Poniżej pierwsze ciasto, które zrobiłam gdy zamieszkaliśmy z M. - marchewkowe z polewą czekoladową. Pychotka :)
Przepis wygrzebany z jakichś maili, więc niestety nie mogę autora przedstawić, ale jeśli ktoś jest zainteresowany to mogę podesłać na maila :)
Przepis wygrzebany z jakichś maili, więc niestety nie mogę autora przedstawić, ale jeśli ktoś jest zainteresowany to mogę podesłać na maila :)
wtorek, 4 stycznia 2011
Postanowienia noworoczne
A teraz, ku pamięci, moje postanowienia na rok 2011 (żebym się potem nie mogła wymigać :):
- częściej się ruszać (siłownia/aerobik/basen - conajmniej raz w tygodniu)
- jeść bardziej regularnie i częściej gotować w domu
- zrealizować chociaż część moich zamysłów drutowych (sweter dla M., sweter dla mnie, poszewki na poduszki, chustę, mitenki... :)
- sprawdzić czy moje zdolności manualne pozwalają na zrobienie jakiegoś decoupage (póki co mam deseczki oraz książkę z instrukcjami :)
- zacząć robić więcej zdjęć, zabierać aparat na spacery i zgłębiać tajniki dobrej fotografii
Życzę sobie z całego serca, abym w tych postanowieniach wytrwała :)
- częściej się ruszać (siłownia/aerobik/basen - conajmniej raz w tygodniu)
- jeść bardziej regularnie i częściej gotować w domu
- zrealizować chociaż część moich zamysłów drutowych (sweter dla M., sweter dla mnie, poszewki na poduszki, chustę, mitenki... :)
- sprawdzić czy moje zdolności manualne pozwalają na zrobienie jakiegoś decoupage (póki co mam deseczki oraz książkę z instrukcjami :)
- zacząć robić więcej zdjęć, zabierać aparat na spacery i zgłębiać tajniki dobrej fotografii
Życzę sobie z całego serca, abym w tych postanowieniach wytrwała :)
Z nowym rokiem
Witajcie!
Nowy Rok, czas na nowe początki i nowe plany.
Jednym z moich postanowień noworocznych jest zadbanie o moją kobiecą naturę, dlatego też zabieram się za robótki ręczne, gotowanie i inne takie babskie zajęcia :)
Żeby się zmobilizować zakładam więc bloga, na którym będę opisywać moje poczynania a także codzienne życie. Mam nadzieję, że będziecie mi kibicować :)
Nowy Rok, czas na nowe początki i nowe plany.
Jednym z moich postanowień noworocznych jest zadbanie o moją kobiecą naturę, dlatego też zabieram się za robótki ręczne, gotowanie i inne takie babskie zajęcia :)
Żeby się zmobilizować zakładam więc bloga, na którym będę opisywać moje poczynania a także codzienne życie. Mam nadzieję, że będziecie mi kibicować :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)